Tytułem Wstępu

 Zawód pilota od zawsze owiany był nutą splendoru, powiewem wolności oraz sporą dozą romantyzmu. Zawód ten przyciągał młodych i odważnych, którzy pragnęli rzucić wezwanie bezwzględnej naturze. Młodzi, przystojni śmiałkowie rzucali przeznaczeniu rękawicę, wsiadając do samolotów, które latały pomimo faktu, że ich konstruktorzy nie byli do końca świadomi wielu zjawisk, będących przyczyną śmierci wielu pilotów. Odkrywali nowe szlaki, byli pionierami w służbie ludzkości. W zamian otrzymywali szacunek i uznanie, na które słusznie zasługiwali. Szacunek i uznanie za swoje poświęcenie i odwagę. Celowo jednak użyłem tutaj czasu przeszłego. Obecnie ciągle funkcjonuje taki właśnie mit pilota, szczególnie u ludzi nie związanych z lotnictwem, pomimo, że wiele się w temacie zmieniło.

 Obecnie ludzie decydują się na zawód pilota z kilku podstawowych powodów. Pierwszym jest zamiłowanie do podróży i odkrywania nowych miejsc. Kolejnym powodem jest zamiłowanie do samolotów, jako takich. Jako maszyn pokazujących to, czego dokonała ludzkość w zakresie inżynierii i rozwoju. W tych dwóch grupach mieszczą się spadkobiercy idei pilota z początku tekstu. Są to piloci z powołania. Osoby funkcjonujące w środowisku lotniczym są w stanie poznać takie osoby po kilkuminutowej rozmowie, lub chwilowej obserwacji zachowania. Po drugiej stronie mamy osoby, które zdecydowały się na ten zawód z niskich pobudek. Przykładowo. Mają bogatych rodziców, nie bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić, a ponadto stwierdzili (najczęściej po obejrzeniu jakiegoś filmu), że w sumie to fajnie być pilotem, zarabia się sporo kasy i się człowiek nie narobi. Ci są mało szkodliwi. Uczą się czego trzeba, dobrze rokują. Jest nadzieja, że jak trafią w pracy na właściwe osoby, to zafascynują się lotnictwem, zamieniając się w prawdziwych pasjonatów. Lub, co gorsza, mogą pójść w drugą stronę, w stronę kolejnej grupy: szumowin/gnid, które oprócz bogatych rodziców, mają świadomość, że jak się na dyskotece/imprezie powie dziewczynie, że jest się pilotem, to ta, z radości, że poznała tak wspaniałego i majętnego człowieka, ściąga pospiesznie majtki. Z taką osobą ciężko się rozmawia. Ma się wrażenie, że niezależnie od tego co powiemy, to ona i tak wie lepiej, jest mądrzejsza, a poza tym to jest pilotem i niezależnie od tego co robimy, to ona i tak byłaby w stanie zrobić to lepiej, ale nie musi, przecież jest pilotem! Tutaj moja rada. Jak traficie na kogoś takiego, to zakończcie rozmowę i znajomość – szkoda czasu. Jeżeli zaś o mnie chodzi, to ja lubię samoloty jako takie. Uwielbiam uczucie, jak samolot odrywa się od ziemi, jakby w hołdzie złożonym wszystkim tym, którzy ciężko pracowali, którzy przelali swoją krew, którzy oddali swoje życie, aby dodać ludzkości skrzydeł.

 Niestety obecnie coraz więcej pilotów wywodzi się z dwóch ostatnich grup, co sprawia, że naprawdę boję sie latać jako pasażer. Pamiętajcie, że wartość pilota poznaje się w sytuacji podbramkowej. To, że ktoś ładnie pozuje do zdjęć, czy promiennie się uśmiecha, nie sprawia, że nie puści kleksa w majtki, jak sytuacja wymknie się spod kontroli.

  W następnym wpisie napiszę, w jakim celu piszę.

Pozdrawiam.

Jedno przemyślenie nt. „Tytułem Wstępu”

  1. Ja chciałam zostać pilotem myśliwca po obejrzeniu Top Gun 🙂 tymczasem fascynacja okazała się niegroźna dla społeczeństwa bo zostałam korpo-szczurem a samoloty mam tylko na półkach… niestety, jak to piszę… czuję, że „przegrałam” życie 😉

    „maybe in another life, when we are both cats. „

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *